Centonista Centon b62a5f227b3c

Przemoczone skarpetki, katarynki i setki
ludu duchem dopiero za trzecim.
Wernyhora niechajże, zaręczyny zagrajże.
Troski widzę że ojciec waszecin.

Do Bogdańca to skoczę, stanowisko robocze
pędząc statek jaśnieje tysiącem.
Przemawiając rycerzu balladyna kanclerzu
ja podobnych na świecie czującem.

Pomieszanie i owa, pracowała bratowa
chciała jednak wypadek zakopał.
Urodzony z kniaziówny, znajdowały się w głównej
sali były gałęzie na opał.

O utworze

Autor: Centonista (wszyscy autorzy).
Zobacz nowy wiersz tego autora, albo nowy wiersz dowolnego autora.

Podziel się wierszem!


albo użyj linku: